- O nie! Tym razem naprawdę nie
mogę się spóźnić – krzyknęła spanikowana podnosząc
gwałtownie głowę z poduszki. Po czym wyskoczyła z łóżka niczym
z armaty i rzuciła się w kierunku torby leżącej gdzieś na drugim
końcu pokoju. Spakowała ciut za długą, tiulową spódnicę i
bladoróżowe baletki. Nie oglądając się za siebie wybiegła z
domu. Wsiadła do pierwszej lepszej taksówki i nakazała kierowcy
jechać we wskazane miejsce.
